Przez krótką chwilę...

piątek, 26 kwietnia 2019

Wielkanocne migawki

Święta z dziećmi są pełne koloru, są radośniejsze, dzięki dzieciakom sami musimy się "doszkolić" w wielu kwestiach, odpamiętać sobie szczegóły różnych tradycji i obyczajów czy symboliki obrzędów kościelnych...
Przydługi post...dla cierpliwych ;)

Owies dzieciaki zasiały w przedszkolu, styropianowe dekoracje także zrobili na zajęciach przedszkolnych.

W domu natomiast zajęliśmy się dekoracją ciastek, najważniejszym życzeniem było, żeby lukier był w różnych kolorach...






Zabawa przednia! Jak zawsze przy dekorowaniu. 
I co roku nadziwić się nie mogę, że moja córka, niemalże tak samo niecierpliwa jak ja - przy tej czynności potrafi się wyciszyć i totalnie temu oddać :)
Udało się nawet kilka pierników i ciastek wysłać wraz z karteczkami z życzeniami :)

Powstały też różne zawieszki, którymi ozdobiliśmy gałązki. Dołączyły także ozdoby robione w poprzednich latach...a także szydełkowe cudeńka od Was:



A wśród pozostałych ozdób najwięcej jest tych od Was-blogowych znajomych, może znajdziecie swoje dzieła, Wasz kawałek serca na tych zdjęciach?






Palemki dzieciaki poświęciły w mojej rodzinnej miejscowości, bowiem dzień wcześniej świętowaliśmy roczek chrześnicy męża.

A koszyczki poświęciliśmy w Krakowie, potem spotkaliśmy z Przyjaciółmi w ogrodzie u Ojców Karmelitów...tam wszystko w pełnym rozkwicie już wtedy było...u nas dopiero teraz zaczyna się ten czas.



W niedzielę cała nasza ferajna wzięła udział w porannej rezurekcji. Jadzia po jakimś czasie nawet usnęła i nie zbudził jej nawet dźwięk orkiestry strażackiej ani dzwony...choć cała uroczystość trwała dłużej niż zwykle i było naprawdę zimno dzieciaki spisały się dzielnie!


Pogoda później nas rozpieszczała! Takiej temperatury w kwietniu jeszcze nie było! Dlatego udało nam się zrobić pierwsze w tym roku zdjęcia na łące wśród mniszka :)


W Poniedziałek Wielkanocny pogoda się niestety nieco się zepsuła, ale dzieciaki i tak zrobiły sobie solidnego śmingusa. Oczywiście przed 6 rano pierwsze obudziła się Zosia, napełniła bidony wodą i obudziła Antosia żeby nas oblać...cóż za konspiracja ;p Później dojechał mój chrześniak z rodzinką, więc starszaki urządzili sobie prawdziwy lany poniedziałek...

Tradycyjnie w domu u mnie na śniadanie wielkanocne w niedzielę jadło się żurek i potem białą kiełbasę z sosem chrzanowym, z burakami z chrzanem, były jajka na różne sposoby, sałatka jarzynowa, wędliny, różne rodzaje ciast. Nie przejedlibyśmy tego obecnie, nie było dlatego tego wszystkiego a żurek zrobiłam dopiero na poniedziałkowy obiad, do tego na drugie danie klopsiki (mięso mielone, kasza jaglana, tarta marchew i duża ilość przypraw i świeżego lubczyku-pieczone)...dzięki temu jeszcze we wtorek zjedliśmy improwizacyjną wersję żurku...z klopsikami i świeżo ugotowanymi ziemniakami z koperkiem...jestem zadowolona, że praktycznie nic się nie zmarnowało. Ostatnie kawałki ciast dojedliśmy jeszcze w środę. To dobry kierunek działań :) podzielić się, zaprosić kogoś, nie szaleć z ilością. Bo czasem mniej znaczy więcej :)


Oczywiście napłynęło do nas wiele cudownych przesyłek z karteczkami i prezencikami...
Ech...ludzka życzliwość nieustannie mnie wzrusza. A wiecie co najbardziej? Listy...Mam nadzieję, że ta forma komunikacji ożyje na nowo :)
Mam nadzieję, ze nikogo nie pominę, dziękuję karto_flanej, Monice, Agnieszce, Agatce, Uli, Ani z Zapiecka, Etoile, Loli, Zosi i Uli K., Kluseczce oraz KiS i mojemu chrześniakowi :)

Od Loli dzieciaki dostały jeszcze takie słodkie uszaki:

Zauroczona zajączkami jakie zobaczyłam u zofiko, nieśmiało się po nie do Niej zgłosiłam, razem z Ulą K, Zosia przygotowała poza króliczkami takie CUDA:


Od mojej Kluseczki i karteczka zrobiona przez jej córeczkę :)

Od Uli :)


To jajeczko od p.Ewy którą miałam okazję osobiście poznać :) już po raz drugi miałam tą przyjemność, że podczas pobytu u swoich przyjaciół-a naszych niedalekich sąsiadów odwiedziła i nas...i oto piękna gęsia wydmuszka stała się częścią naszych wielkanocnych ozdób...świat taki mały i blogowe dusze coraz częściej na siebie wpadają :)

Zajączek od Diany:

ps. a tą karteczkę Pani listonosz dostarczyła jeszcze dziś :)
od Gosi :)

DZIĘKUJEMY bardzo :)

Zatem tradycyjnie, choć poświątecznie, dzielę się dobrą nowiną:
Chrystus Zmartwychwstał!
Bo to istota tych świątecznych a nawet poświątecznych dni :)

środa, 24 kwietnia 2019

Radości, jeszcze marcowe...

Minęły już prawie 2 miesiące od tego dnia, ale czas tak szybko ucieka, że nawet się nie spostrzegłam a tu koniec kwietnia tuż tuż...
Tytułowe radości dotyczą moich urodzin z początku marca...
Zosia bardzo przeżywa urodziny wszystkich członków rodziny od jakiegoś czasu, zaraziła się ode mnie pasją obdarowywania najbliższych upominkami, kartkami z życzeniami :)
Ten piaskowy torcik-również od niej :)


Dzieciaki po przedszkolu pojechali z tatą do kwiaciarni, kupili mi tulipany, a w sklepie moje ulubione ciastka ;p...do tego zrobili prześliczne karteczki:

A tu już karteczki, które do mnie przywędrowały, od mojej Kluseczki, od Dziadziusia i od karto_flanej

Monika uraczyła mnie taką paczką, serwetka śliczna, od razu znalazła miejsce dla siebie:



Ania przygotowała dla mnie paczuchę kreatywną, same cudowne papiery, stempelki, taśmy washi etc. po prostu przydasiowy raj jak dla mnie!(tego samego dnia gdy dostałam paczuszkę zrobiłam pierwszą karteczkę z użyciem tych wspaniałości)...a oprócz tego śliczna karteczka, nawet aniołek dla Jadzi :)




Od Justynki, (znamy się od czasów studiów, ale nasza znajomość "pogłębiła" się dopiero potem ;p do tego stopnia, że została chrzestną Jadzi :) :) ) dostałam takie śliczności:


Od Katrin w paczuszce znalazłam całą masę pięknych rzeczy, dla mnie i dzieciaków, uszyła super kocyk, gruby i ciepły, zrobiła piękny wisior i koralikowego aniołka...same piękności:

Gdyby nie Lola nie posiadałabym żadnej decou skrzyneczki, a ta od niej jest niesamowita! Idealna, kolor...a wnętrzn po brzegi wypełnione serwetkami i innymi przydasiami, do tego kolczyki z kwiatowym wzorem na ciemnym tle...jakie to wszystko piękne!

Daria zadbała o mój ogród oraz dekoracje wielkanocne, mix-mediowe jajo jest świetne!

Jeszcze zbliżenie na uroczą karteczkę od karto_flanej:

Bardzo dziękuję wszystkim za pamięć i życzenia :)

Tego dnia zrobiliśmy sobie na obiad spolszczoną "chińszczyznę", czyli filet z kurczaka z warzywami z orientalną mieszanką przypraw, do tego ryż i surówka z kapusty białej (kapusta, marchew, natka pietruszki, odrobina startego czosnku, sól i pieprz do smaku, sok z cytryny, trochę majonezu)




Zamiast torta taki deserek, niby "ptasie mleczko" (2 galaretki rozpuszczone w 1,5-2 szklankach wody, gdy zacznie lekko tężeć blendujemy z kostką sera twarogowego, dodajemy namoczone 3 łyżki nasion chia w 1/3-1/2 szklanki mleka, mieszamy, wylewamy do sylikonowej foremki, po stężeniu można polać rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladą)


Najbardziej cieszę się, że dzieciaki załapały "urodzinowego" bakcyla, że chcą świętować, że chcą wspólnie spędzać czas, robić niespodzianki z tej okazji...
Ponieważ ten blog jest niejako formą "pamiętnika" zaczynam nadrabiać od tych najbardziej odległych zdarzeń ;)
Pozdrawiam ciepło, poświątecznie :)