...a za nami wiele fajnie spędzonych dni.
Tuż za laskiem w pobliżu domu mamy fajną drogę wśród pól, bardzo ją lubimy, dzieciaki hasają na niej do woli, cudownie jest móc obserwować krajobraz i jak pory roku go zmieniają, taki nasz punkt widokowy ;p
Któregoś razu Zosia nam zaserwowała taką oto kolację, to kaszka manna, którą ugotowałam jej na bardzo gęsto, przelałam do płaskiego pojemnika, odstawiłam do ostudzenia, potem działała już tylko moja siedmiolatka:
Pomimo suszy pojawiły się wokół domu kwiaty :)
Dziś ten sam czarny bez jest już dojrzały,
według mnie wyjątkowo szybko w porównaniu do poprzednich sezonów.
Cieszymy się PRAWDZIWYM smakiem letnich owoców...
A w takie ciepłe dni raczyliśmy się zupą owocową...smak mojego dzieciństwa i nie wiem czemu na dość długo o niej zapomniałam...pewna dobra duszyczka przypomniała mi o jej istnieniu...dzieciaki zachwycone...jak to niewiele trzeba czasem, by sprawić komuś radość?
Nasza mirabelka też ładnie obrodziła. Dzieciaki nie chciały wyjść spod drzewka, najlepiej smakują przecież owoce wprost z drzewa :)
A czasem na kolację przygotowuję kolorowy talerz, na którym lądują różności, każdy znajdzie tam coś dla siebie :)
Bukiety z łąkowych, polnych kwiatów będą gościły u mnie zawsze, to najprzyjemniejszy widok jak dla mnie :)
I jeszcze domowe lody. Bo choć kupnych nie zjedliśmy w tym roku jakoś szczególnie wiele to się zwyczajnie przejadły, takie jakieś jałowe w smaku i przesłodzone :( dlatego eksperymentujemy z domowymi. Bazą jest mrożony banan...dodatkiem smakowym w tym przypadku było mango i truskawki...powstały pyszne, proste i przede wszystkim naprawdę SMACZNE lody.
Wystarczy że plastry banana zamrozicie w woreczku, a potem zblendujecie z dodatkiem jakiegoś owocu. Truskawki miałam też zamrożone, ale wystarczy że banan jest mrożony...przygotowanie takiego deseru nie wymaga "specjalistycznego" sprzętu.
Skusicie się?
Ostatnio wśród znajomych i rodziny urodziło się sporo maluszków :) a ja zaopatrzyłam się w biały długopis i bawię się na całego :)
POZDRAWIAM Was ciepło!



























Piękne te pola:)))Fajnie Wam,że możecie korzystać ze swoich darów ziemi:)))na lody się skuszę,bo ja lodziara jestem:)))
OdpowiedzUsuńPiękna ta Wasza codzienność - pełna ciepła, miłości i pyszności :-)
OdpowiedzUsuńŚliczne kartki poczyniłaś!
Pozdrawiam serdecznie 😃
Piękne chwile uchwyciłaś. Najbardziej jednak urzekł mnie kolorowy talerz przysmaków ( mimo, że Zosia zrobiła z kaszy fantastyczną kolację ) oraz bukiet polnych kwiatów... a i karteczki piękne ! Pozdrawiam całą rodzinkę :)))
OdpowiedzUsuńWItaj Justynko pięknie jak zawsze na Twoim blogu. Kwiatowo, owocowo az pachnie :) W tym roku u mnie nie ma ani jednej gruszki niestety drzewa zachorowały :( Efekt suszy może... Wrotycz widzę na zdjęciach oh jak zazdroszczę u mnie nigdzie nie rośnie. Chyba będę musiała jechać gdzieś dalej by uzbierać na zimę suszu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSuperaśnie u Was😘A lody mniam, ślinka leci 😄
OdpowiedzUsuń