Przez krótką chwilę...

środa, 25 września 2019

Zwątpiłam...

Co jakiś czas miewam takie chwile zwątpienia. W siebie, w sens tego, co robię...w tym także w prowadzenie bloga...bo w sumie po co? Niby wiem, że chcę, żeby to co TU zostawiam, było kiedyś pamiątką dla moich dzieciaków, gdy mnie nie będzie, bo to rodzaj "pamiętnika", przynajmniej w ostatnich latach to miejsce stało się bardziej intymne i rodzinne. Ale sami wiecie...im dłuższe przerwy w pisaniu tym gorzej wrócić do tego. Trudniej.
Taki życiowy banał. Tak samo bywa w każdym innym aspekcie życia...
Sporo mam do nadrobienia. Również
Wakacje za nami...udało się wybrać na kilka jednodniowych wypadów. O miejscach wartych  polecenia przez nas możecie poczytać TU<klik>
Ile to razy cały dzień układały mi się zdania we łbie, które chciałam tu napisać...a gdy przychodził wieczór, który przy trójce dzieci szybko staje się późną nocną porą, brakowało fizycznie sił, by owe "natchnienie" przekuć w słowa, czy działanie...
Jednak...
Ta sentencja napawa nadzieją. Zawsze. 



Praca z dzieciakami, (szczególnie jakieś twory artystyczne) zawsze sprawiała mi wiele radości. Sama przy nich chętnie siadam i tworzę wraz z nimi. To prawdziwa przyjemność :)
Powyższe deszczowe prace to nasza inspiracja w wyzwaniu "Zrobione z Mamą-do kropelki kropelka" <klik>

Poza tym co u nas? Gdy po burzy wychodzi słońce, okazuje się, że niektóre marzenia są na wyciągnięcie ręki. Praca z dzieciakami, z moją "osobistą ekipą a'la Bullerbyn"...popołudnia i wieczory, kiedy w domu czy na podwórku, tarasie jest jeszcze więcej dzieciaków-uwielbiam. Gwar, wspólne działanie, czas spędzony na zabawie...kolejne miseczki z budyniem, ciasteczka i pankejki...cieszę się, że mogę to dla nich wszystko robić, a poza tym jeszcze potworzyć...


Przy drodze wjazdowej, między sosnami moje dzieciaki zrobiły sobie "bazy"...pustak i deska robi za stolik...dziewczyny robią zapasy roślinek na zimę...nawet nie wiecie ile radości mi samej sprawia obserwowanie ich pomysłowości...są szamanami, szefami band, znachorami, indianami ...i kto wie kim jeszcze?? Trwa to już jakiś czas i póki co nie znudziło im się to jeszcze.



Za to piątkowe popołudnia do późnych godzin wieczornych to już czyste tworzenie....wraz z moją Zosią i 9letnią sąsiadką ostatnio robiłyśmy zawieszki z zimnej porcelany...dziewczyny tworzą rewelacyjny team twórczy, do tego obie są pełne chęci i pasji do kreatywnego tworzenia, czasem do wspólnego działania dołącza Antoś...a mój łeb pełen pomysłów, wreszcie uwalnia się od kolejnych myśli...


I choć zwątpiłam...wracam. Bo jest jeszcze tyle do zrobienia. Oby czasu i sił na wszystko starczyło. Bo chęci są. 
Pozdrawiam...

11 komentarzy:

  1. Życzę wytrwałości, kibicuję, podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. takie chwile zwątpienia ma każda z nas co jakiś czas ;) po co? na co? dla kogo? czy jest sens? fajnie, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że chęci jednak są i wracają :) A brak czasu to chyba bolączka każdego..

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć :)
    Też mam pełno wątpliwości co do istnienia bloga, ciężko znaleźć czas na napisanie posta, są dni, kiedy w ogóle nie podchodzę do komputera, czasu na to nie ma... lata mijają a my nadal na blogu :) Byłoby łatwiej zerwać więzi, gdyby były pustki, a nie są... warto wracać do ludzi, którzy odwiedzają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Justynko podsyłam ciepłe mysli bo u Was zawsze ciepło i twórczo :):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie wątpliwość pojawiają się w każdej naszej dziedzinie życia, co chodzi o oprowadzenia bloga to są momenty że nie ma tematu lub trudno pozbierać myśli do napisania czegoś na blogu.
    Ja na przykład swoje myśli notuje albo w telefonie albo na kartce papieru potem przenoszę na publikację posta, ten manewr jest mi pomocny uchwyceniu myśli i tego co chcę przekazać czytelnikom.
    Miewam wątpliwość co do tekstu czytam go po klika razy,
    Tobie życzę wytrwałość w blogowaniu po mimo twoich wątpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Justynko każda z nas ma takie chwile zwątpienia. Ja sama ostatnio zastanawiałam się czy warto prowadzić blog ale choć jest to bardzo mała ilośc postów w ostatnim czasie to pisze, oglądam co u innych bo kiedyś może moje dzieci poczytają co matka pisała kiedy oni spali, co tworzyła w wolnej chwili.
    U Was zawsze tak rodzinnie że brakowałoby mi gdybys tu nie wpadała tu ze swoimi postami. Dzieciaczków szałas i te wszystkie zioła no poprostu bajka-podziwiam ich kreatywność. Buziaki dla Was:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. zdecydowanie jest lżej, jak się ma takie swoje, przyjemne miejsce :) Więc zdecydowanie nie wolno z tego rezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy przeżywa chwile zwątpienia, szczególnie gdy przychodzi zmęczenie, ale myślę, że warto uwieczniać i zapisywać chwile z życia rodzinnego. Masz rację, ja też traktuję bloga jak swoisty pamiętnik. Warto czasem zajrzeć i powspominać, a chwile uciekają nam z pamięci. Zostań z nami, pisz i pokazuj co ciekawego tworzycie 😊
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale Cię rozumiem. Powroty są ciężkie ale jeśli masz wene i chęci uda ci się. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze że jesteś w tym wirtualnym świecie:)Lubie te wasze rodzinne zdjecia widać na nich dużo ciepła i miłości:*

    OdpowiedzUsuń