Przez krótką chwilę...

sobota, 19 października 2019

Leśne ludki

Jeden z naszych niedzielnych wypadów na grzyby do lasu...ja się niewiele co znam na grzybach, ale Zosia po moim Mężusiu złapała bakcyla, zna się na nich lepiej niż ja. Dobrze...bo czym skorupka za młodu nasiąknie...mnie tej sprawności nikt nie nauczył, choć mój Tata dobrze się zna na grzybach. 
Cieszę się, że moje dzieciaki uczestniczą w takich wyprawach, że poznają poprzez to świat, który je otacza, że zauważają te drobiazgi na swojej drodze...

Antoś z Mężem puścili się w las innym szlakiem, ja z Zosią i Jadzią niespiesznie raczej podziwiałyśmy napotkane okazy aniżeli coś zbierałyśmy...wszystkie fotki grzybów autorstwa Zosi...









Po powrocie z lasu czekała na nas niespodzianka...na krześle przed domem leżał pojemniczek z grzybami i karteczka "Zgadnijcie od kogo?"...mieliśmy swoje podejrzenia i okazało się, ze trafne...
Część zebranych przez nas grzybów i te podrzucone przez kolegę powędrowało do suszenia do piekarnika...ten jeden okaz zaś suszy się wisząc przy półeczce kuchennej...
Zosia ma tą swoją zajawkę...na grzyby, rośliny etc.
To jej twory...siedzi wieczorami przed spaniem w łóżku, czyta, maluje i podpisuje, tworząc swój własny atlas grzybów:

Zainspirowała ją ta książka, dla dziecka REWELACYJNA. Ba! Nawet dorosły dowie się z niej mnóstwo ciekawych informacji!

Z lasem kojarzy mi się zapach...zapach żywicy...a zapach żywiczy to dla mnie rozmaryn...
I to właśnie rozmaryn podkręcił niedawno smak pizzy na pełnoziarnistym spodzie, z sosem czosnkowym, serem pleśniowym i pieczona dynią piżmową. Nieoczywiste składniki złożone w całość dały satysfakcję naszym podniebieniom. Polecam Wam to połączenie :)


Po leśnej wyprawie, tamtego dnia zaprosiliśmy znajomych na kolację, była rozgrzewająca zupka dyniowa i pyszny śledzik, warzywka...i taki "placek" na szybko...piekłam akurat z rana babeczki do zerówki Antosia (bo to było dawno, na Dzień Chłopca jeszcze) i zostało mi sporo czekoladowego cista...zrobiłam szybki przegląd lodówki...trochę sera, jajo, proszek budyniowy....do tortownicy-masa czekoladowa, masa serowa i dżemik domowy...i ciasto, takie niby nic, ale jeszcze cieplutkie wieczorem cieszyło nasze kubki smakowe...

A to byłą produkcja na poczęstunek dla dzieciaków w zerówce...ciasteczek starczyło też do klasy Zosi :)

Oczywiście z lasu, w takie pogodne dni znosimy już teraz skarby wszelakie-gałązki, szyszki, liście (który suszymy w co grubszych księgach) żołędzie, kasztany...
Wszystko sukcesywnie wykorzystujemy tworząc różne dekoracje :)
A Wy?
Są z Was leśne ludki?

11 komentarzy:

  1. Oj tak, las to zdecydowanie mój klimat i jeszcze jeziora. Zosia złapała fotograficznego bakcyla, teraz będziesz miała więcej zdjęć do wyboru. Super, że Zosia ma takie botaniczne zainteresowania, to już teraz rzadko spotykane. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę jak najwięcej takich wypraw, niespodzianek i przyjemnych wspólnych wieczorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak u nas tez przygód przyrodniczych sporo, jak i wizyt w lesie , na łąkach .... Swietne te zdjecia Zosi! Brawa :):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Justynko ! Jak ślicznie wyglądacie w tym lesie !!!
    A wiesz, że my też kiedyś mieliśmy podobną przygodę na grzybobraniu? Poszłam z mężem na grzyby, zostawiając samochód na wjeździe do lasu. Gdy wróciliśmy, koło naszego auta leżała kupka grzybów. Oczywiście zabraliśmy je do domu, ale do tej pory nie wiemy kto uzbierał je dla nas.
    Jaka ta Zosia jest kreatywna !? Podziwiam za każdym razem Jej poczynania i zastanawiam się: czy Wy nadążycie za Nią ?
    Ona już ma tak ciekawe własne pomysły i realizacje, że naprawdę chylę czoła. Dobrze, że to dostrzegasz Justynko i wspierasz swoje dzieci. Ciekawa jestem jaka będzie Jadzia, gdy troszkę podrośnie ?
    Pozdrawiam i ściskam Was mocno :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście ,że jestem leśnym ludkiem:)jak tylko pogoda dopisuje to idziemy z moim M na spacer do lasu:)uwielbiam zapach lasu po deszczu:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne masz te dzieciaki:) i zdolne. Piękny atlas tworzy Zosia:) u was jak zawsze pysznie i rodzinnie:) u mnie w rodzinie grzybiarzem jest mój szwagier i to on nam do domu przynosi świeżo zebrane grzybki:)
    Pozdrowienia dla rodzinki:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zosia ma niezliczone talenty, do których teraz doszło fotografowanie :)) Uwielbiam las i grzyby i żałuję, że tak mało okazji mam do ich zbierania.
    Piękna ta Wasza jesień!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szalejecie...a u mnie zero grzybiarzy w pobliżu..a jak są to czasu twierdzą, że nie maja tak więc i ja w tym roku bez grzybów..Cudne zdjęcia, a atlas grzybów Zosi rewelacyjny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Las jesienią pachnie inacZej subtelniej magiczniej i za to go lubię ☺☺☺

    OdpowiedzUsuń
  9. My też lubimy chodzić do lasu. A moje dzieciaki też same robią atlasy grzybów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć Justyś :) jestem grzybiarą od maleńkości...
    zbieranie grzybów nauczył mnie tato ja z kolei mojego młodszego syna.
    Fajnie, że i Ty uczysz swoje dzieci
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam leśne wędrówki :) Mieszkam w miejscu, gdzie lasów jest mnóstwo, więc bardzo często wybieramy się na takie spacery. Niestety w tym roku grzybów u nas bardzo mało, susza niesamowita, dopiero niedawno zaczęło troszkę padać, z naciskiem na troszkę :/
    Podziwiam te wasze całorodzinne wędrowanie, razem z takim maluszkiem :) Podziwiam również zaangażowanie i pasję córuni, mądra i ciekawa świata dziewuszka <3
    Pozdrawiam serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń