Przez krótką chwilę...

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Sielskie kadry czerwcowe...

Tak się z tej "sielskości" zawsze nabijam ;p ale prawda jest taka, że w tych wszystkich social mediach sami ją kreujemy...dlaczego? Proste...kto by chciał pamiętać o trudzie, pocie i wysiłku, zmęczeniu przy sianokosach, kiedy można zapamiętać moment w tym właśnie zdarzeniu, kiedy usiadło się odpocząć, napić się zimnej wody i zapleść kilka wianuszków z macierzanki siedząc na łące...? Fajnie przyjść na 5 minut nakarmić marchewką kozy czy świnki, nawet je pogłaskać. Inaczej się sprawa ma przy wywiezieniu gnoju z ich zagród ;p  Częściej zdarza się nam pokazać gotowe "dzieło" niż sam proces jego powstawania, w tym całym artystycznym bajzlu w jakim nierzadko przychodzi nam pracować.
To, co pokazujemy to wycinek naszej rzeczywistości, na którą składają się różne rzeczy i sytuacje. Miejcie na to uwagę :) 






Mokra zabawa to JEST TO, co dzieciaki lubią najbardziej... 
Na ten temat poczyniłam taki tekst <TUTAJ-KLIK>

I czerwcowe bukiety...


Pierwszy raz od bardzo dawna udało mi się być na naszym targu (zwykły warzywny, odzieżowy etc.) na którym jeśli pogoda dopisuje stoją z różnymi "szpejami" takie skarby za całą dyszkę udało mi się wyłowić. Talerz ostał mi się już jeden, bo Jadzia na temat jego urody miała chyba odmienne zdanie, chyba, że to było sprawdzanie jego wytrzymałości, a może mojej cierpliwości?

Jeden z wazoników od razu tego samego dnia dostał świeżutki bukiecik polnych kwiatów. Wyglądał dokładnie jak go sobie wyobrażałam :)

Co do sielskości...oczywiście, że pojawia się ona w naszym życiu :) łąka jest jednym z jej elementów...no i kwiecie, a jak są kwiaty i moje wolne ręce to i pojawiają się wianki...


W połowie czerwca świętowaliśmy imieniny Antosia. Tradycyjnie świętowanie zaczęliśmy od śniadania...i tak cały dzień przyjemności. W tym deser lodowy...z domowymi niebieskimi/morskimi bezami...




W ten sielski klimat wpisuje się także moje nowe odkrycie. Tzn z samą ideą "art-Journalu" już się spotkałam, ale nie sądziłam, że to takie wciągające i ...odstresowujące :)
Dodatkowo to inspiracja na wciąż trwające wyzwanie w Klubie Twórczych Mam <klik>








Pozdrawiam Was ciepło!!




sobota, 27 czerwca 2020

Wakacje...

Wczorajszy dzień - zakończenie roku szkolnego, w przedziwnych okolicznościach (w cieniu koronawirusa ;p) myślę, że zapadnie dzieciakom w pamięci. 
To nie są wydarzenia, które się będą powtarzały...stąd ich wyjątkowość.
Poza tym to kolejny etap w życiu moich dzieciaków...koniec zerówki, koniec pierwszej klasy...
Coś się kończy, coś zaczyna...
A wszystko to ma jakiś swój CEL, wszystko jest po COŚ.



My standardowo, przygotowujemy niestandardowe upominki dla wychowawców ;p czyli domowe ciasteczka, dekorowane przez dzieciaki. Bukiety polnych kwiatów ;pi  bardziej oklepany z pomysłów, czyli kubki (który napełniliśmy ciasteczkami) które wybrały dzieciaki...ja tylko klikałam "zamów":

Karteczki...


I można ruszać :)

Wiem, że zdania są podzielone zarówno co do teorii nawet "istnienia koronawirusa", po sposób walki z nim, czy zdalnego nauczania etc. Dla mnie ten czas od marca był CZASEM DAROWANYM...
Jakkolwiek by na to nie spojrzeć tak dla mnie, dla nas było.
Jeszcze bardziej wsłuchaliśmy się w siebie, w swoje potrzeby, w swój rytm życia. Pasowała nam ta "niespieszność". Gdyby nie fakt, że dzieciaki trafiają pod skrzydła prawdziwych pedagogów z powołania, zapewne pokusilibyśmy się jednak o ED... oczywiście jestem świadoma, że zdalne nauczanie nijak ma się do ED... jednak co mnie najbardziej powstrzymywało przed decyzja o ED to moja motywacja, systematyczność. Po tych 3 miesiącach moja największa obawa została rozwiana...
Kto wie, może kiedyś jeszcze? A póki co... zaczynamy WAKACJE :) :) 
I marzenia wakacyjne: 





Idźcie przed siebie, w zgodzie z sobą samym, w harmonii z tym co Wam dyktuje serce.


Udanych wakacji :) 
Pięknego czasu!!

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Kwiatowe wyniki majowego blog-hopa w KTM

Witajcie...
Wraz z początkiem czerwca zasiadłam dumnie do komputera, "naszkicowałam" z 3 posty robocze... żadnego oczywiście jeszcze nie puściłam!! A tu już połowa czerwca za nami...
Dziś zatem tylko kwiaty... 
Bo one były tematem naszej zabawy w "Majowym blog-hopie" w Klubie Twórczych Mam <klik> i wyniki...




Gdy odwiedzam sąsiadkę z dalsza, zawsze jej mówię, że ja i moje dzieci w jej ogrodzie narobimy większych "szkód" aniżeli mszyca ;p piękne irysy, orliki i białe róże zebrane przez Zosię oraz bukiet z piwonią i przekwitniętymi sasankami to właśnie z ogrodu Beaty :)



My z kolei znosimy kwiaty z naszych łąk:






Agniesiu <klik>... to do Ciebie poleci niespodzianka ode mnie. Mam nadzieję, że w podróż wyruszy już w tym tygodniu...będziemy w kontakcie. 
Miło było Was wszystkich gościć u siebie :) :) :) 
Pozdrawiam Was ciepło!! 

wtorek, 26 maja 2020

Majowy BLOGHOP - spacerkiem a może w podskokach?

Witajcie...
Maj się kończy...nie do uwierzenia, jak ten czas pędzi.
Razem z dziewczynami z KTM zorganizowałyśmy dla Was zabawę "blog-hop", której zasady oraz wzmiankę o nagrodach (tak, tak...są i nagrody i to naprawdę fajne!!) znajdziecie TU<klik>

Kojarzycie zasady, prawda? Wędrujecie od bloga do bloga w poszukiwaniu haseł. Majowo będzie, zapewniam Was :) może u niektórych zatrzymacie się na dłużej?
Do mnie zapewne przywędrowaliście od karto_flanej <klik> a ode mnie przeskakujcie do Ani <klik>


Maj jest szczególnym miesiącem...to czas, kiedy królują polne kwiaty. Najukochańsze moje. Dzieciaki już od tygodnia codziennie znoszą małe bukieciki, które zdobią dom...
Ich eterycznego piękna nie da się do niczego porównać...

Ten motyw kwiatowy bardzo często pojawia się w moich pracach decou (choć tych ostatnio jak na lekarstwo) 

Chciałam Wam tez polecić niesamowitą książkę dla dzieci. Duet polsko-szwedzki. Wyjątkowo udany. Opowieść o zasiedziałym, nieco zgorzkniałym Larsonie, który żyje wizją wspomnień po ukochanej małżonce, która była malarką...

Larson jest zrezygnowany, zaniedbany jest zarówno on jak i jego dom. Wszystko takie "suche" i bez życia...


Wspomnienia są silniejsze niż realne życie.

Wszystko zmienia się pewnego wieczoru, gdy KTOŚ zapukał do drzwi Larsona...to chłopiec, sąsiad. Poprosił Larsona o opiekę nad swoją roślinką, dopiero co ją posiał a wyjeżdża wraz z rodzicami i nie może się nią zaopiekować.
Owe nasionko zasiewa i w sercu Larsona zmianę...

Obserwuje budzące się do życia ziarenko i w nim następuje przemiana...wietrzy dom, zaczyna wielkie sprzątanie, nawet swoimi uschłymi z zaniedbania roślinami się zainteresował...

Umył okna i wreszcie przez nie wyjrzał...


Aż pewnego dnia roślina rozwinęła swe pąki...Larson był wzruszony...przecież to najukochańsze kwiaty jego zmarłej żony...

Gdy roślina zakwita wraca chłopiec i zaprasza Larsona do siebie...
W Larsonie COŚ się przełamało, wyszedł do ludzi, świata...
Dzięki drobnemu gestowi małego chłopca...

Opowieść o tym, że w każdym momencie życia można podjąć walkę o siebie, o swoje dobro, o nowe lepsze życie :)


Jeśli już znacie "moje" hasło wpisujcie do krzyżówki i lećcie do kolejnej osoby...jak chcecie...spacerkiem lub w podskokach :)
Poniżej krzyżówka, do której wpisujecie poszczególne hasła:


Jeżeli macie ochotę również na niespodziankę ode mnie to napiszcie to w komentarzu.
Częścią niespodzianki będzie książka, kwiatowa kolorowanka oraz z pewnością coś kwiatowego rękodzielniczego :)

Pozdrawiam Was ciepło! 
I cudownego dnia dla Was!